.

.

wtorek, 8 września 2015

112

Pamiętacie "Matko Boska jaki wielki" komin gigant zrobiony na szydełku






Otóż niestety okazał się on o wiele za DUŻYYYY i małomokmfortowy w noszeniu. Dlatego też rozstaliśmy się bez większego żalu. Płaczu ani zgrzytania zębami nie było i komin został spruty i zamieniiony na niewiarygodnych rozmiarów motek :)
Przekładany z miejsca na miejsce wylądował w moim wakacyjnym bagażu i pojechaliśmy za urlop.

A że popołudnia wśród znajomych spędzaliśmy dość leniwie bez pośpiechu dzierganie szło mi dość sprawinie. W rezultacie zamieniłam ogromnego motka na dwa kominy.

Pierwszy zdecydowanie (przepraszam za sformułowanie) oczojebny drugi dość stonowany i dużo mniej krzykliwy.
Oba dość długie aby móc w razie potrzeby założyć je na głowę, ale też dośc zwarte żeby czasami nie podwiwało tu i ówdzie :P












Hola hola zapytanie "a czy nie było tam jeszcze zielonego???"

Odpowiadam: A no był też i zielony. Zielony razem z DUŻĄĄĄĄ ilościaż żółtej żarówy.

Co do żarówy mam inne plany. To znaczy zaczynała jako komin ale w rezultacie stwierdziłam że będzie to coś innego i dla kogoś innego. A wczoraj pod wpływem filmu na IK wpadł mi do głowy inny pomysł. Więc obecną robótkę czeka prucie :D